poniedziałek, 8 lutego 2010

Rezygnacja z Oriflame

Drodzy konsultanci.
Część z Was już wie, że od stycznia 2010r zrezygnowałam ze współpracy z Oriflame. Jestem w trakcie załatwiania formalności związanych z tą procedurą. Grupę przejmuje mój mąż, a numer męża na którym tymczasowo będę figurować jest w trakcie likwidacji, gdyż definitywnie i ostatecznie rezygnuję ze współpracy z Oriflame.

Dziękuję wszystkim za współpracę, za to że wiele się mogłam nauczyć w Oriflame i że mogłam poznać wielu wspaniałych ludzi. Życzę i sobie i Wam spełnienia marzeń, pracy która da Wam wiele satysfakcji, dzięki której będziecie realizować się i która przyniesie Wam wiele radości. Ja znalazłam swoje miejsce i pasję i jestem przeszczęśliwa, że mogę robić to co kocham i co przynosi mi wiele radości.

Serdecznie Was pozdrawiam

Basia

Czytaj dalej...

czwartek, 14 stycznia 2010

7 mitów o pracy na etacie?

Dziś ciąg dalszy rozważań. Mamy za sobą mity dotyczące MLM, mity dotyczące tradycyjnego biznesu i dziś kolej na etat. Tym razem nieco inaczej. Zamiast rozpisywać się o plusach i minusach pracy na etacie, zachęcam Was do przeczytania wyjątkowej książki: Etat, biznes tradycyjny czy marketing sieciowy?

Dlaczego wyjątkowej?

Gdyż jest to pierwsza w Polsce książka napisana przez dwóch niezależnie od siebie działających praktyków marketingu sieciowego - Kamilę Molińską i Romana Hadasik, którzy zbudowali swój biznes na polskim rynku i doskonale znane im są realia jakie panują w Polsce. W 2008 roku poziom sprzedaży stworzonych przez nich sieci przekroczył 30 milionów złotych. Autorzy z poczuciem humoru za pomocą dialogu przedstawiają Ci ten niezwykły temat. Wynika z niego unikalna propozycja rozwiązania dylematu – Jaki sposób zarabiania na życie wybrać? To propozycja z pewnością nie dla każdego, ale zapoznać się z nią powinni wszyscy. Poznaj historię i prognozy dla marketingu sieciowego. Przeczytaj, zanim wybierzesz swój sposób zarabiania na życie. MLM - fakty i mity. Jego plusy i minusy.


Pracując na etacie możesz również zacząć budować swoją finansową niezależność. To głównie kwestia nastawienia psychicznego i determinacji. Systemy przychodu pasywnego możesz tworzyć samodzielnie lub wykorzystać już istniejące. "Po godzinach" możesz budować niezależność finansową:

- współpracując z jedną z firm MLM

- korzystając z programów partnerskich

- wynajmując nieruchomosci

- inwestując w akcje przedsiebiorstw

- sprzedając wiedzę poprzez publikacje, pisanie artykułów, ebooków, szkolenia przez internet

- franczyzę

- inwestowanie w lokatę bankową albo obligacje - najmniej efektywne, ale najczęściej spotykane.

Czytaj dalej...

wtorek, 12 stycznia 2010

7 mitów o tradycyjnym biznesie

Mit Pierwszy: "Pieniadz robi pieniadz."
Gdyby pieniadz mogl naprawde sie rozmnazac, wszyscy ci, ktorzy wygrali miliony na loterii byliby dzis milionerami, a wcale tak nie jest. W Stanach przesledzono ostatnio losy wszystkich milionerow, ktorzy wzbogacili sie wygrywajac znienacka ogromne pieniadze na loterii i okazalo sie, ze tylko trzy procent tych "milionerow z przypadku" naprawde zabezpieczylo sobie wysoka stope zyciowa. Statystycznie biorac reszta loteryjnych milionerow juz po dwoch latach jest bez grosza!

Pamietam, kiedy los, ktory przyniosl wygrana 46 milionow dolarow zostal wykupiony w 1984 roku przez mlodego Polaka z pochodzenia, zamieszkalego w Chicago, ktory po kilku latach byl juz bankrutem. Uniwersalna prawda jest, ze nic nie jest bardziej trwonione niz pieniadze, ktore niestety sie nie rozmnazaja..

To prawda, ze w wiekszosci wypadkow do rozwiniecia interesow jest potrzebny wklad finansowy, ale pieniadze sa tylko jednym z wielu wymaganych skladnikow. Jedynym przykladem kiedy pieniadz naprawde robi pieniadz jest gotowka zlozona w banku i zarabiajaca odsetki.

Fakt - w wielu wypadkach umiejetnosc prowadzenia biznesu i wysokie naklady moga przyniec fantastyczne zyski, niedofinansowanie zas moze byc przyczyna fiaska. Jednak jest takze spora ilosc mozliwosci rozpoczecia wlasnego interesu bez wiekszej gotowki. Sprzedaz wlasnych umiejetnosci nie zawsze wymaga nakladow finansowych. Brak pieniedzy moze byc dla startujacego interesu swego rodzaju blogoslawienstwem. Jesli wystartujesz z ograniczonymi srodkami byc moze bedziesz bardziej zdyscyplinowany. Sytuacja zmusi cie do wydajniejszej pracy, do wiekszej troski o kazdego klienta, do szukania mniej oczywistych i mniej wydeptanych sciezek, bedziesz trwonic mniej czasu i materialow. Moze bedziesz miec wiecej pomyslow i bedziesz lepiej kontrolowac koszty, stronic od pochopnych kosztownych decyzji.


Mit Drugi: "Uczciwosc w Biznesie Nie Poplaca"
Najlepszym przykladem na to jak bledne jest to stwierdzenie moze byc sukces firmy Sears - najwiekszej sieci domow towarowych w Stanach. Ta potezna firma liczaca 880 sklepow o obrotach rocznych 40-50 miliardow dolarow oparla swoje cale istnienie na unikalnie pojetej uczciwosci. Wizytowka Sears to legendarna gwarancja "Jesli nie bedziesz stuprocentowo zadowolony z naszego towaru, zwricimy ci gotowke lub wymienimy towar na inny." Ta gwarancja odnosi sie nie tylko do telewizorow i lodowek, ale do odziezy, jubilerii, mebli, nawet kosmetykow.

Czy mozna taka gwarancje zaoferowac i wyjsc na swoje? Teoretycznie firma moglaby sie szybko zrujnowac. Oto co powiedzial mi szef sprzedazy jednego ze sklepow, Mike Petrykowski (tak, tez Polak z pochodzenia).


- Wiekszosc towarow, ktore sprzedajemy ma gwarancje wytworcy wiec koszt nam sie zwraca. Mamy zaufanie i ludzie rzadko tego zaufania naduzywaja wiedzac ze kazdy artykul ma jakis limit wytrzymalosci, wiekszosc reklamacji jest uzasadniona. Od czasu do czasu znajdzie sie ktos, kto zechce nieuczciwie wykorzystac Sears by wymienic stary, zuzyty produkt na nowy, wymieniamy jednak wszystko bez dyskusji, bo nasza opinia przynosi nam ogromne zyski.

Mit Trzeci: "Unikaj Biznesu w Ktorym Jest Duzo Konkurencji"
Wejscie w dziedzine, w ktorej istnieje sporo konkurencji jest najlatwiejsze i najbezpieczniejsze! Skroro jest konkurencja, szczegolnie jesli konkurencja odnosi sukcesy, oznacza to, ze sa takze potrzeby konsumentow. A jesli sa potrzeby, zawsze jest miejsce na dodatkowy biznes, ktory jednak w jakis sposob musi sie odroznic od innych (przeczytaj o USP),

Warto sie przyjrzec konkurentom i przeanalizowac: jak robic to, co oni robia - ale lepiej. No i najwazniejsze - co zdaniem klientow byloby lepsza usluga lub produktem? Nowa firma, zeby sie przebic powinna zaoferowac lepsza jakosc, albo nizsza cene, lepsza gwarancje albo szybsze wykonanie uslug, przyjemniejsza obsluge... a moze nawet wszystko to razem wziete!

Fakt: Najwieksza ilosc milionerow w Stanach to ludzie, ktorzy dorobili sie na podstawowych uslugach, w ktorych jest duza konkurencja - to wlasciciele pralni chemicznych!
Kiedy konkurencji jest sporo, latwiej sie jest wybic, bo klienci maja nie tylko ustalone potrzeby ale takze skale porownawcza i potrafia odroznic dobra usluge albo produkt od bubla. Najtrudniejsze zas jest przekonanie potencjalnych klientow to tego, by zaczeli wydawac pieniadze na cos zupelnie nowego. Skoro do tej pory dawali sobie rade bez tego, co chcesz im zaoferowac - istnieje powazne ryzyko, ze beda sie obchodzic bez tego dalej! Nawet jesli twoj pomysl jest znakomity...

Mit Czwarty: "Reklama Dzwignia Handlu"
Zdaje sobie sprawe z tego, ze brzmi to jak herezja, ale to fakt. Reklama jest w wielu wypadkach bardziej szkodliwa niz jej brak. Z niewystarczajacej reklamy poza tym mozna sie stosunkowo latwo wygrzebac - przereklamowanie zas moze naprawde zabic biznes, ktory nie jest wystarczajaco przygotowany do wiekszej liczby klientow.

Kiedy zorganizujez atrakcyjna (i kosztowna) reklame - moze sie okazac, ze masz piec albo dziesiec razy wiecej zamowien niz przewidywales. Zdarza sie. A to tylko brzmi jak bajka. Nienasycony rynek moze byc pulapka! Co zrobisz, kiedy nie bedziesz w stanie podolac zamowieniom? Zawiedziony klient pojdzie gdzie indziej, a do ciebie i do twojej reklamy straci zaufanie. Byc moze raz na zawsze. O wiele latwiej jest zdobywac klientow powoli niz podreperowac raz stracona reputacje.

Nie probuj rozwijac sie efektownym skokiem. Najlepszym sposobem na budowanie duzego biznesu jest krok za krokiem. Maly krok za malym krokiem...

Mit Piaty: "Nie wyrazaj sie dobrze o konkurencji"
Kiedy prowadzilam firme handlu nieruchomosciami, czesto konkurowalam - z wielkimi biurami zatrudniajacymi setki agentow. Moja mala firma miala przewage bo osobiscie moglam zaoferowac wiecej ekspertyzy zawodowej. W duzych firmach osoba z najwieksza wiedza kieruje zespolem i rzadko kiedy spotyka sie z klientem sam na sam. Moja firma oferowala tez lepsze ceny... Jednak kiedy klient bil sie z myslami zastanawiajac sie komu zlecic sprzedaz swego domu mnie czy np. "Realty USA" - nie wyrazalam sie zle o swojej konkurencji..

Nie znam nikogo, kto stracil klienta wyrazajac sie dobrze o konkurencji - zdarzylo mi sie natomiast zyskac kontrakt z tego powodu. Bo inni agenci kopiac pode mna dolki zniechecali wielu klientow i tracili ich zaufanie!

Jak wiec mowic dobrze o kokurencji nie podwazajac jednoczesnie wlasnej wartosci? Ja w takiej sytuacji mowilam cos w tym rodzaju: "Realty USA? Musze przyznac, ze to rzeczywiscie doskonala firma. Jestem pewna, ze gdyby sie pan zdecydowal na podpisanie kontraktu z ich agencja, bylby Pan z ich uslug zadowolony. Sa jednak fakty godne uwagi. Moja firma oferuje nie tylko rownie wysoka jakosc uslug ale takze gwarancje, ze jesli nie bedzie pan zadowolony z moich uslug, moze pan uniewaznic kontrakt w kazdej chwili."

Najlepsza dewiza jest ta, ktora przejelam kiedys od Toma Hopkinsa, mojego trenera-guru od spraw sprzedazy: Ja sie nie martwie konkurencja - niech sie konkurencja martwi mna!"


Mit Szosty: "Zeby sie Dobrze Sprzedac Trzeba Miec Gadane"
Umiejetnosc sprzedawania to umiejetnosc komunikowania z innymi. To umiejetnosc przekonywania - a to nie ma nic wspolnego z wrodzonym gadulstwem, choc niewatpliwie sztuka trafnego wypowiadania sie (oszczednie!) jest niezwykle pomocna.

W biznesie jest regula: kto mowi mniej, wygrywa - kto mowi wiecej, stawia sie w pozycji przegranej. Nieposkromiona chec mowienia (tak, tak - o produktach, o usludze, o jakosci, o niezwyklej trwalosci itp) jest jedna z najwiekszych przeszkod, ktore nalezy pokonac by odnosic sukcesy w biznesie. Nawet adwokat, ktory musi byc wspanialym oratorem w sadzie przemawiajac do jurorow - powinien byc przede wszystkim dobrym sluchaczem.

Klient w obliczu sprzedawcy, ktory mowi prawie non-stop bedzie miec zawsze wrazenie, ze towar jest mu wciskany na sile. W biznesie unikaj wiec mowienia, szczegolnie zas mowienia o sobie.

Mit Siodmy: "Dobry Pomysl Jest na Wage Zlota"
Kazdy ma od czasu do czasu fantastyczny pomysl. Sama chcialabym miec dziesiec dolarow za swoj kazdy dobry pomysl - bylabym dzis bardzo bogata. Pomysl nie jest jednak wiele wart. Oryginalny pomysl i opis jego realizacji, jesli jest to opracowane w szczegolach na pismie, stanowi czasem wartosc. Ale nawet taki pomysl nie jest latwy do sprzedania. Biura patentowe w Stanach roja sie od ludzi z dobrymi pomyslami, ktorych nikt jakos nie chce realizowac.

To fakt, ze kazde wielkie przedsiewziecie rozpoczelo sie od malego pomyslu. Ale o wiele wiecej zostalo zbudowanych na starych wyprobowanych metodach. Badz wiec dumny jesli potrafisz wytrzasnac z rekawa kilka swietnych pomyslow bo to swiadczy o twojej wyobrazni, kreatywnosci. Ale dopiero odpowiedz na pytanie co zrobisz z tym pomyslem, plan i konsekwentna realizacja tego planu sa na wage zlota.

autor tekstu: Wanda Loskot jest cenionym w USA doradca do spraw rozwoju biznesu. Odwiedz jej polska witryne SukcesTwojejFirmy gdzie znajdziesz wiele podobnych artykulow i nawet bezplatny Kurs Planowania!


Czytaj dalej...

czwartek, 7 stycznia 2010

7 mitów o Network Marketing

"Przez ponad 20 lat spedzonych w USA mialam okazje przyjrzec sie z bliska tej formie biznesu. Kiedys sama bylam z tym zwiazana, nawet mialam bardzo pokazne "downline", a w ostatnich latach czesto miewam klientow, ktorzy zajmowali sie ta dziedzina handlu.

Bywam tez czesto zapraszana jako mowca na mniejsze i wieksze MLM konferencje i szkolenia -- konsultowalam takze niektorych gigantow w tej branzy. Moge z reka na sercu powiedziec, ze poznalam dosc blisko setki (a z grubsza - tysiace) ludzi z network marketing. Znam sie dosc dobrze na tej tematyce.


Jesli zatem myslisz o tym by zwiazac sie z MLM, a moze nawet juz jestes zwiazany, moje uwagi moga sie okazac dla ciebie cenne - albo moga cie tylko oburzyc do glebi. Tak czy siak, pozwol, ze na wstepie obale kilka mitow na temat tego wielopoziomowego marketingu:

Mit 1. Przystepujac do MLM bedziesz miec swoj wlasny biznes
Nic bardziej dalekiego od prawdy. Bedziesz tylko posrednikiem, ktory ma prawo werbowac wlasnych posrednikow i rozwijac swoja dzialke. Biznes tak naprawde nie bedzie nalezec do ciebie. Nie bedziesz miec wplywu na polityke marketingu i ekspansji. Ta dzialka tez tak naprawde nie bedzie twoja -- nie bedziesz na przyklad w stanie jej sprzedac (chyba, ze zostanie to zaakceptowane przez wlascicieli firmy co sie zdarza w niektorych tylko firmach MLM ).[ w Oriflame można przepisać biznes na swoje dzieci ]

Nie bedziesz tez mogl w pelni wykorzystac swojej pomyslowosci, tworczosci i indywidualnosci. Bedziesz mogl tylko powielac metody innych w celu sprzedawania produktow i werbowania innych. Metody te moga ci sie podobac albo nie... niewiele jednak mozesz zrobic by je zmienic - a jesli to zechcesz zrobic, bedziesz do tego na ogol zniechecany.
[ ktoś o tym wspominał ostatnio w komentarzu ;) ]

Mit 2. Stabilnosc - w MLM nikt cie nie moze zwolnic z pracy.
Zwolnic nie - ale firma moze przestac istniec z tygodnia na tydzien, nawet z dnia na dzien! Firmy MLM padaja o wiele czesciej niz tradycyjne, a poniewaz nie masz udzialu w tym jak firma jest kierowana, nie jestes nawet w stanie przewidziec, kiedy sie to stanie.

Sprawdz zanim przystapisz do MLM jak dana firma wyglada "na papierze". Te firmy, ktore nie maja nic do ukrycia nie beda ci miec za zle, ze zadajesz pytania w rodzaju: jaki jest kapital firmy? w jakim stopniu firma jest zadluzona.
[ Oriflame udziela takich informacji ]
Badz ostrozny, bo czesto te firmy, ktore wygladaja najbardziej obiecujaco, maja fantastyczne broszury, wideo, strony internetowe, tak naprawde to ledwo zipia i nagla ekpansja, ktora wyglada fantastycznie dla dystrybutorow, powoduje, ze sie "ucho urywa".

Oczywiscie, wlasciciele tych padajacych firm wychodza na ogol swoje -- a jesli chodzi o twoje dochody, w takim wypadku: zapomnij!

Jesli twoja firma MLM przetrwa, to takze nie znaczy, ze po wielkim nakladzie pracy i czasu masz zapewniona ciaglosc zarobkow. W kazdym razie nie ma to nic wspolnego z pasywnymi zarobkami tradycyjnych inwestycji. Jesli np. ty albo twoja grupa obnizy produktywnosc, a zdarza sie to ogromnie czesto, bardzo szybko stracisz swoja pozycje. Jesli w ogole po wielkich trudach juz do tych zarobkow dojdziesz - bo wiekszosci sie to nigdy nie udaje.

Najwiekszym chyba mitem w network marketing jest obietnica, ze jak juz zbudujesz sobie sporej wielkosci downline, nie trzeba juz nic robic. Nic podobnego. Tak naprawde praca sie wtedy dopiero zaczyna!


Mit 3. Brak limitow. Tylko od ciebie zalezy wysokosc zarobkow.
Niby tak, ale tak naprawde to nie. Bedac w MML jestes zmuszony do tego by konkurowac z rzeszami ludzi, ktorzy sprzedaja dokladnie to sami co ty. I to na tym samym rynku.

Nie masz kontroli nad cenami produktow, albo nad metodami marketingu i nad tym by sie w jakikolwiek sposob odroznic sie od swoich konkurentow -- a sa to czynniki ogromnie wplywajace na wysokosc zarobkow w biznesie!


Mit 4. Network marketing nie wymaga wiekszych nakladow finansowych.
Od samego poczatku musisz wydawac pieniadze. Na produkty, formularze, materialy szkoleniowe, spotkania, znaczki, telefony. Uzbiera sie z tego pokazna suma miesiecznie -- chyba, ze tylko siedzisz czekajac na manne z nieba.

Jestes tez zmuszony do tego by placic wygorowane ceny za katalogi, formularze, tasmy itp. -- wbrew pozorom firma zarabia ogromne pieniadze na sprzedazy tych materialow! Wiekszosc ludzi zwiazanych w MLM takze kupuje co miesiac drogie produkty, ktorych tak naprawde nie potrzebuja -- po to tylko zeby utrzymac swoja pozycje...

Mit 5. Twoja rodzina i znajomi beda twoimi najlepszymi klientami.
To bardzo bolesny mit. Na ogol jesli rodzina i znajomi daja sie wciagac, to z grzecznosci albo by kogos nie zawiesc. A to nie wystarcza, zeby utrzymac wysoka wartosc sprzedazy na trwale. Wczesniej czy pozniej warunki ekonomiczne zmuszaja wiekszosc tego typu klientow do tego by poswiecic jakosc produktu w imie tanszej ceny kosmetykow, witamin czy srodkow pioracych (i... na ogol slusznie, bo dla osob z przecietnymi zarobkami oszczedzanie jest wazniejsze niz wydawanie pieniedzy na wysokiej jakosci ale drogie produkty konsumpcyjne!)

Co gorsze, ciagle proszenie i naleganie by znajomi kupili albo zaangazowali sie w dzialanosc MLM, rujnuje czesto dlugotrwale przyjaznie i dobre stosunki rodzinne.


Mit 6. MLM to zajecie ktore nie wymaga wielkiego nakladu czasu.
Nieprawda - jakikolwiek sukces w network marketing wymaga ogromnego nakladu czasu. PLUS prawdziwego samozaparcia i umiejetnosci w dziedzinie prowadzenia biznesu. Trening MLM uczy, ze kazda spotkana osoba to potencjalny nabywca i niemal kazda wolna chwila to czas na biznes. Powoduje to, ze osoby ktore sie angazuja w network marketing brna tak gleboko, ze nie chca wycofywac mimo tego ze czuja ze powinni. Dlaczego? Bo maja nadzieje, ze juz wkrotce ten czas i wysilek ktory zainwestowali zacznie owocowac. Niestety zdarza sie to ogromnie rzadko.

Oczywiscie, zeby sie im udalo, musza stale werbowac innych. Poki co nadrabiaja mina i udaja, ze wszystko idzie dobrze - przed innymi i (co gorsza) przed samymi soba...


Mit 7. MLM to ogromna, nieporownywalna z niczym, okazja.
Wyobraz sobie, ze w twoim miescie w srodku miasta wybudowano dziesiec Mc Donaldow -- na kazdym rogu ulicy. Zalozmy, ze cie stac na to by kupic jeden z nich... Czy chcialbys zainwestowac swoj wysilek i pieniadze? Mam nadzieje, ze nie! Podstawa do powodzenia w biznesie jest utwierdzenie swojej pozycji na rynku jako firma ktora oferuje cos, czego nikt inny nie oferuje - nie mozesz sie wyroznic skoro ogromna ilosc osob oferuje innym dokladnie to samo co ty...

To wlasnie dlatego Mc Donald nigdy nie buduje drugiego Mc Donalda w tej samej dzielnicy!


Podsumowanie
Czy mozna odniesc sukces w MLM? Absolutnie tak! Jest to szczegolnie intratne dla tych, ktorzy juz maja zapewniona niezaleznosc ekonomiczna i pomnazaja swoje dochody poprzez MLM - ci maja wystarczajaco rezerw, umiejetnosci i... cierpliwosci koniecznej do rozwiniecia tego biznesu.
Niestety, jednak dla przewazajacej ilosci osob sukces w MLM to fatamorgana, wspaniale i ogromnie necace zludzenie w pustyni otaczajacej desperacji. Sukces ktory wydaje sie byc w zasiegu reki, a czesto jednak nigdy nie staje sie rzeczywistoscia.

Generalnie rzecz biorac, po latach obserwacji, nie mam co do tego watpliwowsci: jesli cechujesz sie inteligencja i zdyscyplinowaniem niezbednym do prowadzenia biznesu, jesli jestes gotow by zainwestowac czas, pieniadze i prace w swoja niezaleznosc ekonomiczna -- network marketing nie jest dla ciebie najlepszym wyjsciem. Pewnie, ze moze ci sie udac, ale masz o wiele wieksze szanse na to by ci sie udalo w tradycyjnym biznesie.

Jesli jednak nie masz mozliwosci na to by stworzyc swoj wlasna firme w oparciu o swoj wlasny produkt albo wlasne uslugi - wowczas zaangazowanie sie w MLM ma sens. Ale badz ostrozny. Wybierz firme, ktora ma solidne podstawy finansowe i ktora daj ci maksymalne mozliwosci".

autor tekstu: Wanda Loskot jest cenionym w USA doradca do spraw rozwoju biznesu. Odwiedz jej polska witryne SukcesTwojejFirmy gdzie znajdziesz wiele podobnych artykulow i nawet bezplatny Kurs Planowania!

[ niektórzy czuli i czują się oburzeni tym artykułem, ja osobiście zgadzam się z nim w 100% ;) warto znać nie tylko plusy, ale minusy pracy w MLM. To pomaga i pozwala dokonywać słusznych wyborów ]

Czytaj dalej...

środa, 30 grudnia 2009

Czy Twój autorytet jest ekspertem i można mu ufać czy uległeś zwykłej manipulacji?

Właściciel samochodu odbiera swoje auto od mechanika. Mechanik mówi do niego: „Musiałem wymienić zespół diod sterujących sondą beta, gdyż przebicie w jednej z nich powodowało niewłaściwe sygnały do alternatora”.
Wypowiadajac te słowa pomyślał: „Tak naprawdę to wymieniłem jedną świecę, ale jakoś musisz przełknąć rachunek, który zaraz zobaczysz”.
Twarz klienta słuchającego owego „technicznego bełkotu” wyrażała zdziwienie połączone z głęboką wiarą w usłyszane słowa. Klient słysząc niezrozumiały potok słów, który brzmiał „dość mądrze”, automatycznie założył, że mówiąca osoba jest „mądra” i jest autorytetem w tej dziedzinie. No i zapłacił "kosmiczny" rachunek za wymianę świecy.


Zdaniem Milgrama cechuje nas niezdolność do przeciwstawienia się żądaniom autorytetu. Przeprowadzil on pewne doswiadczenie. Badane w tym eksperymencie osoby otrzymywały rolę „nauczyciela” który miał sprawdzać zdolność uczenia się innego uczestnika - "ucznia" badań poprzez czytanie słów a następnie sprawdzanie ile zapamiętał uczeń. Jeśli uczeń odpowie prawidłowo, nauczyciel prowadzi badanie dalej, gdy uczeń odpowie źle - nauczyciel stosuje karę w postaci wstrząsu elektrycznego. Następnie ucznia przeprowadzano do sąsiedniego pokoju, oddzielonego od laboratorium. Tam przywiązywany był do krzesła przez eksperymentatora = autorytet oraz nauczyciela. Przeguby ucznia podłączane były do elektrod. Reguła badania przewidywała, że po każdej błędnej odpowiedzi siła wstrząsu będzie zwiększana, od 15V aż do 450V. Uczeń otrzymywał na początku jeden próbny wstrząs elektryczny o napięciu 45 V, który był odczuwany jako dość bolesny. Ponieważ pary słów były dość skomplikowane bardzo szybko zachodziła potrzeba ukarania ucznia dla którego rzeczywiście nie było to przyjemne doznanie. Nauczyciel słyszał okrzyki bólu, prośby o przerwanie badania a nawet informację o tym że ucznia boli serce – ale cały czas pracował pod nadzorem eksperymentatora, więc aplikował kolejne wstrząsy, bo tak kazał autorytet = eksperymentator. Oczywiście były osoby które wyłamywały się z eksperymentu – ale aż 65% osób było w stanie zaaplikować najsilniejszy wstrząs – po którym po stronie ucznia zapadała złowieszcza cisza.

Na szczęście w eksperymencie tym nikt nie tracił życia – nikt nawet nie cierpiał. Rolę ucznia i eksperymentatora odgrywali aktorzy – a prawdziwym badanym był nauczyciel. Eksperyment ten pokazał jak bardzo ludzie podatni są na działanie autorytetu – w tym wypadku autorytetu badacza – który za pomocą swojego władczego zachowania oraz prostych zdań typu „eksperyment tego wymaga-proszę kontynuować” jest w stanie doprowadzić do tego, że możemy kogoś poddać silnym wstrząsom.

Przywołaj Drogi Czytelniku w swej pamięci kilka reklam pasty do zębów. Czy udaje Ci się dostrzec jakiś wspólny element, choćby co do stroju osoby, która zachwala cudowne właściwości tej właśnie pasty? Zazwyczaj aktorzy, którzy uświadamiają nam wyższość tej jedynej od innych, przedstawiani są jako stomatolodzy z wieloletnią praktyką, albo przynajmniej mają na sobie fartuch. Nic dziwnego, czy ktoś posłuchałby osoby w stroju hydraulika, nawet jeśli byłby to wykwalifikowany dentysta?


Dobrze jest, aby nie ufać ślepo każdemu autorytetowi. Zawsze warto zadać sobie dwa pytania:
 czy ten autorytet rzeczywiście jest ekspertem?
 jak dalece można mu zaufać? (np. do jego uczciwości)?
Pierwsze pytanie odciąga uwagę od symboli ( tytuły, elegancki ubiór, samochody, biżuteria, luksusowe biuro itp ), a kieruje ją na dowody, że to jest autorytet w danej dzieninie, bo jest w tym ekspertem. Drugie doradza, że nie tylko wiedza się liczy. Nawet najlepsi eksperci nie muszą być szczerzy i bezinteresowni w tym, co do nas mówią. Pytanie drugie przyciąga naszą uwagę do ewentualnych zabiegów, jakie osoba pragnąca uchodzić za autorytet może stosować, abyśmy jej bardziej zaufali.

Silną, autorytarną pozycję lidera zaobserwować można w każdym gatunku, zarówno u ludzi, jak i u zwierząt. Lider wyznacza kierunek rozwoju i akceptuje lub odrzuca wszelkie nowości czy zmiany. Lider decyduje co dobre dla grupy , a co nie.

Niepokojący może być również fakt, iż osoby nie posiadające statusu autorytetu, często są ignorowane lub odrzucane. Przykładem tego zjawiska może być badanie, które przeprowadzono wśród wydawnictw. Wysłano maszynopisy bestselleru sprzed kilku lat, jednak zmieniono tytuł oraz autora. Utwór został odrzucony przez prawie każde wydawnictwo, łącznie z tym, które je wcześniej wydało. Nie ma wątpliwości, iż reguła autorytetu jest narzędziem wpływu społecznego, która była wykorzystywana w przeszłości oraz znajduje zastosowanie w czasach dzisiejszych. Zmianie ulegają jedynie wyznaczniki tego statusu.

Cytat:
"Naśladowanie zachowań lidera zwykle nie stwarza problemów w grupie. Zaczynają się one wtedy, gdy wskutek działania autorytetu, gwiazdy czy lidera posłuszna grupa zaczyna mu przypisywać prawo do decydowania o takich sprawach, jak sympatia lub antypatia, akceptacja lub negacja, wykluczenie czy nienawiść. Posłuszni i pochlebcy kopiują wzorzec zachowania od osobnika ze statusem lidera (oraz od siebie na wzajem - wiele ma tu do powiedzenia reguła dowodu społecznego ) i nie lubią, a w skrajnych przypadkach wręcz nienawidzą „napiętnowanego” osobnika. Powody takiej decyzji bywają błahe. Gdyby znalazł się ktoś, kto chciałby przełamać to zaklęte koło i na przekór innym zaprzyjaźnić się z takim „napiętnowanym”, wtedy da o sobie znać reguła dowodu społecznego. Osoba taka zostanie uznana za odszczepieńca i ukarana za wyłamanie się z ogólnego „porządku”. W skrajnych przypadkach można odnieść wrażenie, że piętno działa jak trąd. Jeśli ktoś kontaktuje się z osobą uznaną za "złą", to zostaje także tak zakwalifikowany przez lidera. Anonimowa reszta bezwolnie podąża za narzucanymi „wzorcami” czy „ideałami”."

frg. zaczerpnięto z: http://www.socjotechnika.net/socjotechnika/regula-autorytetu/

Czytaj dalej...

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Co ma wspólnego chiński bambus z MLM?

"Opowiem Wam historię o chińskim bambusie. Jest to roślina, której nasiona sadzi sie do ziemi i przez pierwszy rok podlewa, nawozi, ale nic nie wyrasta. W drugim roku trzeba podlewać, nawozić i dalej nic. W trzecim roku dalej trzeba podlewać, nawozić i dalej nic. W czwartym roku dalej trzeba podlewać, nawozić i dalej nic. W piątym roku dalej nic.
I nagle w szóstym roku, w przeciągu dwóch tygodni roślina osiąga wielkość kilkunastu metrów. Wręcz w oczach rośnie. Można by się zastanawiać co nasiona robią tak długo w ziemi. Otóż przez te sześć lat budują olbrzymi system korzeniowy siegający kilkudziesięciu metrów."


Ten przyklad to analogia naszej pracy w MLM, ale nietylko. Dotyczy zarówno biznesu, sportu, sztuki, nauki, rozwoju osobistego itp. W każdej dziedzinie żeby urosnąć, trzeba najpierw zapuścić korzenie. Żeby czerpać duże dochody z MLM, trzeba budowac sieć. Na początku nie widać dużych efektów, startujemy od zera lub z kilkoma osobami w grupie, które niekoniecznie chcą budować sieć podobnie jak Ty. Przez kolejne miesiące mimo znikomych efektów dalej zapraszasz do współpracy kolejne osoby, wśród nich pojawiają się osoby, które podobnie jak Ty chcą budować swoją sieć sprzedaży. Zaczyna coś się dziać. Te osoby podobnie jak Ty muszą powpisywać sporo osób nim trafią na osoby, które podobnie jak Ty i one będą chciały budować sieć, gdy je znajdą wówczas ich sieć rozwija się, a Twoja zaczyna rozrastać się. Zaczynasz zarabiać konkretne pieniądze.

Pamiętaj najtrwalsze są te rośliny, które mają największe korzenie. A więc nie zrażaj się, gdy nie widzisz długo efektów. Często chcielibyśmy jeść owoce zanim urośnie drzewo. Często chcielibyśmy dużo zarabiać w MLM zanim rozbudujemy "konkretną" sieć. Tak się nie da. Najpierw sadzimy nasiono ( podejmujemy decyzję, że chcemy budować sieć ), podlewamy naszą roślinę ( osobista sprzedaż i rekrutacja ). Nasze nasiono zaczyna puszczać stopniowo korzenie ( pomału buduje się sieć, promujemy nowych liderów ). Wkońcu po długich staraniach ( podlewaniach ) zaczyna wyrastać drzewo - to Twoja stabilna sieć sprzedaży, przynosząca konkretne dochody.

Wytrwałości w hodowaniu chińskiego bambusa ;)


Czytaj dalej...

czwartek, 3 grudnia 2009

Umiejętności komunikacyjne - schodami do nieba ...

Dziś chciałabym Was zaprosić do przeczytania artykułu o komunikacji międzyludzkiej. Autorką tekstu jest Magdalena Chwał - Niezależny Dyrektor Klubu Oriflame - osoba niezwykle entuzjastyczna i wykonująca swoją pracę z ogromną pasją.


Fantastycznym momentem w pracy Lidera Oriflame jest promowanie nowych Liderów. Możemy wtedy obserwować niezwykłą przemianę osób, z którymi współpracujemy, ich rozwój, pierwsze spełnione marzenia.

Ale zdarzają się też trudne chwile. Gdy dwójka różnych ludzi z odmiennymi wizjami, potrzebami, sposobami wyrażania swoich myśli i odczuć współpracuje ze sobą, może dochodzić do konfliktów i nieporozumień.
Dlatego niezwykle istotne w naszej pracy -ale także, a może szczególnie w życiu - są umiejętności komunikacyjne.

Na warsztatach z Jackiem Santorskim poznałam metodę rozmowy, która pozwala nam pomóc naszemu współpracownikowi, nie narzucając mu „złotych porad” i zmotywować go do szybkiego rozpoczęcia działania. Metoda nazywa się schody do nieba i składa się z pięciu etapów. Rozumianą po mojemu, przedstawiam Wam ja poniżej.

Wyobraźmy sobie, że przychodzi do nas konsultant i mówi „Nie umiem nic sprzedać”. Bardzo często wtedy my zaczynamy: „Musisz w takim razie iść jeszcze tu i tu, powiedzieć to i to, tak i tak dać katalog….”. Oczywiście mówimy to w dobrej wierze, bo naprawdę chcemy pomóc. Okazuje się jednak, że takie „dobre rady”, wcale nie są jako takie odbierane i niekoniecznie nasi konsultanci z nich korzystają.

Rozmowa może wyglądać inaczej, przynosić wymierne efekty i pogłębiać relację. Wystarczy, że zaczniemy ćwiczyć i ze szczerym przekonaniem stosować kilka prostych zasad.

• Zanim zaczniemy pouczać, dobrze jest najpierw wysłuchać i zrozumieć naszego rozmówcę. Dowiedzieć się, o co tak naprawdę chodzi, co czuje, jak widzi swoją sytuację, okazać przy tym zrozumienie i akceptację. Ważne jest również dostrojenie swojego sposobu mówienia, zachowania, a nawet oddechu do siedzącej naprzeciw nas osoby.
Gdy dowiesz się już, z czym przychodzi do Ciebie Twój współpracownik, powiedz mu o tym – „Z tego co mówisz, rozumiem, że…”

• Następnie ważne jest, aby upewnić się, że rozmówca liczy na naszą pomoc, że chce, abyśmy pomogli mu rozmawiać problem, z którym przychodzi i jest gotowy na wysłuchanie i przyjęcie naszych wskazówek. Jestem pewna, ze każdy z Was zna doskonale sytuację, gdy my wyrzucamy z siebie 300 pomysłów na minutę, a nasz konsultant na każdy ma swoje „tak, ale…”.
Aby tego uniknąć, dobrze jest zawrzeć kontrakt – „Z tego, co zrozumiałam bardzo chcesz zarobić w Oriflame pieniądze, ale zupełnie nie wiesz, jak zabrać się za rekrutację innych osób niż najbliżsi znajomi i tym bardziej proponuję, abyśmy teraz usiedli i o tym porozmawiali. Na pewno będę mogła udzielić Ci kilku wskazówek. Czy jesteś na to gotowy?”

• Dopiero teraz przychodzi czas na rozmowę. Tutaj możemy wspólnie wymyślić, co zrobić i zastanowić się nad rozwiązaniem problemu. Warto zapytać, jak widzi to nasz rozmówca i jakie rozwiązania on proponuje. Czasem sytuacja wymaga, abyśmy po prostu powiedzieli, co należy zrobić. Śmieszne są rozmowy, gdy pytaniami próbujemy nakierować zagubionego już zupełnie konsultanta na „jego” właściwe rozwiązanie. Naprawdę nie można coachować każdego i zawsze.
Aby ochronić się przed wciągnięciem w grę (więcej o grach i trójkacie dramatycznym na http://kamilamolinska.blogspot.com/2009/10/lider-mlm-w-trojkacie-dramatycznym.html

zachęcam do lektury) w roli wybawcy, dobrze jest zapytać: „Jak sobie wyobrażasz, że mogę Ci pomóc?” lub „Co właściwie mogę dla Ciebie zrobić?”

• Istotne jest, aby wyniki rozmowy zostały podsumowane i aby zrobił to nasz rozmówca. Sprawdzimy wtedy, na ile się zrozumieliśmy i co wyciągnął on z proponowanych rozwiązań. Jest to etap po prostu niezbędny! Gdy go brak, może dochodzić do wielu nieporozumień. Konsultant mówi nam, że będzie od teraz DUŻO pracował. My rozumiemy „dużo” jako 3 spotkania dziennie, a on jako dwa w tygodniu. Umawiamy się z nim, że będzie wykonywał 10 telefonów dziennie, on się na to zgadza, ale chce dzwonić na początku przy nas. My natomiast myślmy, że będzie to robił samodzielnie i gdy po 3 dniach okazuje się, że do nikogo nie zadzwonił, jesteśmy bardzo zdziwieni – „Bo przecież nie tak się umawialiśmy!”
Sformułowania: „Chciałbym, abyś teraz podsumował nasze ustalenia.”, „Powiedz, co w takim razie zamierzasz zrobić.”, „Jak po naszej rozmowie, będziesz radził sobie w takich sytuacjach.” powinny na stałe wejść do naszego słownika i prowadzonych rozmów

• Dotarliśmy do ostatniego etapu. Często jednak zapominamy o jego ważności – dumni z siebie kończymy rozmowę, zostawiając naszego interlokutora pełnego pomysłów i motywacji do działania, by sobie ostygł i zapomniał o tym, co planował zrobić. Ten etap to
chwila, aby podjąć działanie.
„To zadzwońmy teraz do Twoich koleżanek, aby zaprosić je na prezentację.” „Cieszę się, że chcesz w tym katalogu zrobić 200 PP i wiesz już doskonale jak to osiągnąć, co w takim razie zrobisz jeszcze dziś, aby zbliżyć się do swojego celu?”

Oczywiście taki sposób rozmowy nie jest łatwy. Wymaga od nas empatii, cierpliwości, zaangażowania i czasu. Na pewno też przy pierwszych próbach pojawią się pewne niedociągnięcia. Jednak jak prawie wszystkiego tego również można się nauczyć, wystarczy tylko intensywnie ćwiczyć. Ja od pewnego czasu właśnie to robię.

Życzę Wam powodzenia! I dziękuję Karolinie K za natchnienie wczoraj.

Magda C


źródło: http://oriflameteam.blogspot.com/2009/12/schodami-do-nieba.html


Czytaj dalej...